środa, 16 października 2013

Przepis na bardzo smaczne krokiety z kapustą i pieczarkami


Nie oszukujmy się... robienie krokietów zajmuje trochę czasu.
Jednak efekt jest wart każdej minuty. Dodatkowym argumentem decydującym o tym, że warto je zrobić jest to, że mój Narzeczony je uwielbia, więc jak przystało na idealną przyszłą żonę, zakasuję rękawy i do pracy! :)

Co robimy?

Przede wszystkim dobrze płuczemy kapustę, wrzucamy ją do garnka, gotujemy do miękkości z zielem angielskim, liśćmi laurowymi, pieprzem.



Na patelni dusimy pokrojone pieczarki. Doprawiamy solą i pieprzem wedle uznania.


W międzyczasie trzecią ręką (:D) smażymy naleśniki doprawione szczyptą soli



Kiedy kapusta będzie miękka kroimy ją drobno, wrzucamy do garnka, dodajemy pieczarki, troszkę oliwy, lub oleju i podsmażamy kilka minut.



Następnie bierzemy sobie jednego naleśnika, nakładamy na jego środek farsz i zawijamy w kopertę tak jak poniżej:







3 jajka roztrzepujemy z odrobiną mleka. Moczymy w nich każdy krokiet, a następnie obtaczamy w bułce tartej.


 Smażymy na małym ogniu, aż się zarumienią.



GOTOWE!





 Lubicie krokiety? Jakie farsze preferujecie?


Makijaż Kim Kardashian dla Beauty Book

Kolejny makijaż w stylu gwiazd. Tutorial jak zwykle na stronie Beauty Book (TUTAJ)

UWAGA! Absolutnie nie majstrowałam przy zdjęciach, z tego co mi wiadomo to blogspot wprowadził automatyczne wygładzanie bleee!!




Moja włosowa historia


Od roku zaczęłam interesować się świadomą pielęgnacją włosów. Zawsze myślałam, że moje włosy są ok, wyglądają dobrze. Niestety były w średnim stanie, chociaż na pewno nigdy nie określiłabym go jako tragiczny.

Zacznę od tego, że od 6 lat prostownica i farby do włosów to były moje najlepsze przyjaciółki. Nie stroniłam od stylizacji na gorąco, oczywiście nie myśląc o żadnej ochronie termicznej.

Bardzo długo nosiłam czarne włosy. Często wybór padał na czarną farbę Pallette, czasami farby fryzjerskie.

Jakieś 2 lata temu moje włosy wyglądały tak:


Były długie to fakt, ale końcówki były w tragicznym stanie co widać na zdjęciu.

Moja pielęgnacja polegała na comiesięcznym farbowaniu, praktycznie codziennym prostowaniu lub kręceniu na lokówkę. Po każdym myciu obojętnie jakim szamponem nakładałam maskę lub odżywkę na góra 2 minuty i tyle.


Włosy nadal wisiały smętnie, cienkie ogonki.

Następną moją zachcianką były włosy w kolorze burgundu, do czego oczywiście potrzebne było rozjaśnianie.
Kolor był fajny, no i co z tego?! Za miesiąc mi się znudził i chciałam znów ciemne (eehh, zrozumieć kobietę...)


Postanowiłam, że czas się troszkę bardziej przyjrzeć. Na uczelni zaczęły mi się  laboratoria- między innymi znalazł się przedmiot dotyczący pielęgnacji włosów. Całe szczęście zostałam uświadomiona co dzieje się z włosem podczas farbowania, prostowania, rozjaśniania z fizycznego punktu widzenia. I to tknęło mnie do działania.

Wróciłam do czarnego koloru ( :D ) i obcięłam włosy do łopatek.


Było to dokładnie rok temu. Od tamtej pory nie prostuję włosów, nie farbuję farbami chemicznymi- przez 10 miesięcy nie malowałam w ogóle, potem kilka razy szamponetkami i raz castingiem z loreala.

Tak moje włosy wyglądały po 2 miesiącach:


Tak po 7 miesiącach:


Tak po 9 miesiącach:




Tak natomiast moje włosy wyglądają teraz- po wysuszeniu suszarką (niestety z niej nie zrezygnowałam):




Jestem zadowolona z ich obecnego stanu. Według mnie jak na rok pielęgnacji i regularne podcinanie końcówek ( co średnio 1,5 miesiąca) efekt jest fajny.

Co sądzicie? ;)


poniedziałek, 14 października 2013

Recenzja i test FOTO podkładu Manhattan Powder Mat Make Up


Kosmetyk ten poznałam dobrych kilka lat temu. Były to czasy kiedynagminnie odwiedzałam solarium (głupia ja!) i pamiętam, że wtedy używałam najciemniejszego odcienia, który teraz uważam za ekstremalnie ciemny.  Natomiast teraz używam najjaśniejszego odcienia, muszę wypróbować jeszcze o ton ciemniejszy.
Jest to jeden z moich ulubionych podkładów. Co prawda jest on dość ciężki i ma "tępą" konsystencję jednak i tak bardzo go lubię.
Pięknie wyrównuje koloryt, dość dobrze kryje niedoskonałości takie jak przebarwienia, zaczerwienienia, zaskórniki. Na sińce pod oczami tak aplikuję korektor, ale jeśli są niewielkie to spokojnie obędzie się bez gdyż podkład sobie z tym radzi. Wyprysków nie posiadam, ale wydaje mi się, że średnio by się na nich sprawdził, z tego względu, że podkreśla strupki itp.


Głównym jego zadaniem jego matowienie cery i w tym przypadku nie mam mu absolutnie nic do zarzucenia. Przyprószony pudrem sprawia, że moja strefa T jest  matowa przez cały dzień.
Za czasów kiedy moja skóra była spalona na wiór od solarium miał tendencję do podkreślania suchych skórek. Teraz ich nie podkreśla, bo takowych nie posiadam.
Może nie sprawdzić się u dziewczyn ze skórą mieszaną w kierunku suchej, przez właściwości wysuszające.


Jak każdy podkład po jakimś czasie wskutek utleniania się, ciemnieje. Sam w sobie odcień 80 SAND jest dość ciemny, więc według mnie nie nadaje się dla bladolicych.
Jego cena to ok 30zł.

Znacie? Lubicie?
Jakie są Wasze ulubione podkłady?

Makijaż dzienny wykonany paletką Sleek Storm


Typowy, prosty, klasyczny makijaż na dzień. Kolory cieni idealne dla brunetek, ale także dla innych kolorów oczu.




Lubicie taki kolorystyczny akcent na dolnej powiece wpleciony do makijażu na dzień?


niedziela, 13 października 2013

wtorek, 8 października 2013

Bollywood Make Up + Lampa pierścieniowa



Od jakiegoś tygodnia chodził za mną makijaż w stylu Bollywood. Dziś postanowiłam, że zrobię go w końcu, tym bardziej, że odwiedził mnie kurier z nowiutką lampą pierścieniową <3

Ja z efektu jestem bardzo zadowolona. Czy Wam też się podoba?

poniedziałek, 7 października 2013

Makijaż dzienny + rzęsy Ardell


Mój makijaż dzienny z dodatkiem nowych rzęs- Ardell Demi Wispies. Kupiłam je na allegro, są lekkie, mięciutkie, ale jedna rzecz mi nie pasuje. Są strasznie wąskie, nie musiałam ich przycinać, a i tak nie dosięgają do kącika...
Poza tym efekt na oku piękny :)

sobota, 5 października 2013

Makijaż na wesele :)

EDIT: w ogóle nie wiem jak to jest możliwe- gdy wstawiam tu zdjęcie twarz jest wygładzona jakby w ps chociaż nic z nią nie robiłam :/ U Was też tak wygląda? Dla porównania to samo zdjęcie na fb:  https://www.facebook.com/photo.php?fbid=600600456669344&set=a.417744044954987.99738.305527706176622&type=1&theater

Dzisiaj mam dla Was makijaż, który wykonałam mojej przyjaciółce na wesele. Strasznie podoba mi się efekt, Natalia także była zachwycona.
Niestety na zdjęciu nie widać jak miedzianobrązowy cień pięknie podbił zieloną tęczówkę.






piątek, 4 października 2013

*Najłatwiejszy przepis na pyszną zupę-krem z dyni! *



Moje pierwsze w życiu podejście do dyni. Nieskromnie przyznam, że wyszło przepyszne i na pewno zrobię to danie jeszcze nie raz.

Najwięcej czasu schodzi się z przygotowaniem dyni. Reszta jest szybka i prosta.
Ok, więc zaczynamy!

Co robimy?

 Kroimy 1 dużą cebulę



i 2 obrane marchewki






 Podsmażamy je razem przez ok. 5-6 minut w garnku wraz z posiekanymi 2 ząbkami czosnku na rozgrzanej oliwie lub oleju.


Czas na dynię.


Pozbywamy się gniazd nasiennych i włókien, ja zrobiłam tą łyżką.


Półmetek... :)


Następnie obieramy dynię i kroimy w dość sporą kratkę


Kolejnym krokiem jest dodanie dyni do podsmażonych warzyw w garnku.
Potem zalewamy wszystko dwoma litrami rosołu. Ja nie miałam go, więc użyłam kostek rosołowych (3 sztuki)


Gotujemy wszystko na małym ogniu pod przykryciem do miękkości warzyw, około 30-40 minut.

Odstawiamy zupę do ostygnięcia. Następnie blendujemy na gładką konsystencję.
Doprawiamy: solą, pieprzem, curry, cynamonem. Dodajemy ok 4-5 łyżek 18% śmietany.




Podajemy z kleksem śmietany, prażonymi pestkami dyni i grzankami czosnkowymi.



Smacznego:)

Lubicie dynię? Jakie znacie fajne przepisy z jej użyciem?